– Ale do Częstochowy?
Przecież to nie po drodze. Nadrobisz kilometrów.

Tak, ale jaka jest radość, kiedy marnujemy siły i czas dla Pana Boga!

A gdzie indziej niż u Mamy, człowiek pozwoli się przytulić, pocieszyć, a nawet wypłakać. Mama daje wsparcie, Jej uśmiech, mimo bólu, rozpromienia każdą ciemność. Nic nie tracę, ani sekundy, ani kapki energii…


Przyjechałem do Częstochowy popołudniu przed Uroczystością Najświętszego Ciała i Najświętszej Krwi Pana Jezusa. Procesja, chyba najbardziej świąteczna, w jakiej uczestniczyłem.

Miałem wyruszyć w sobotę, ale przez problemy żołądkowe musiałem się wstrzymać i ruszyłem dopiero po niedzielnej Mszy Świętej.

Czas wypełniony odpoczynkiem z Bogiem, trochę z braćmi.

Pan Bóg też sprawił, że trafiłem na antenę Radia Jasna Góra, więc jako zakończenie wpisu zostawiam link do artykułu i audycji.

Jeszcze nie zdążyłem zmontować krótkiego, jasnogórskiego vloga…

Artykuł:

https://www.radiojasnagora.pl/n2942-modlitwa-w-drodze-na-rowerze-do-jerozolimy

Cały wywiad: